Dlaczego zaufaliśmy szczepieniom?

Injection-of-a-vaccine.jpg

Szczepienia są skuteczne i bezpieczne” – powiedziała miła pani w telewizji

Zwracając uwagę na niebezpieczeństwa związane z masową immunizacją, zdaję sobie sprawę, iż jest to temat niewygodny, a do tego niemal całkowicie pomijany w przestrzeni informacyjnej. Szczepienia zostały nam tak zręcznie i agresywnie sprzedane, że większość rodziców uważa je za cud nauki, który wyeliminował wiele niegdyś budzących lęk chorób. Tak przynajmniej powtarza nam miła spikerka w popołudniowych wiadomościach, powołując się na opinię utytułowanych immunologów. W konsekwencji każdy, kto sprzeciwia się szczepieniom swoich dzieci, może zostać uznany za szalonego. Analogicznie, kwestionowanie przez lekarza pediatrę szczepień, które stały się chlebem powszednim praktyki pediatrycznej, jest równoznaczne z sytuacją, w której kapłan podważa dogmat o nieomylności papieża.

Czy w takim razie szczepienia są skuteczne i bezpieczne?

Jeśli chodzi o skuteczność, to nie ma przekonujących naukowych dowodów na to, że masowym szczepieniom można zawdzięczać eliminację jakiejkolwiek tzw. choroby zakaźnej. Chociaż prawdą jest, że niektóre niegdyś powszechne choroby zniknęły dziś niemal całkowicie, to nikt tak naprawdę nie wie dlaczego. Przyczyna leży najprawdopodobniej w poprawie jakości życia (brak wojen, higiena, jakość pożywienia, dostęp do czystej wody, kanalizacja, warunki pracy), ponieważ zachorowalność zmniejszała się i zanikała wraz z postępującym rozwojem cywilizacyjnym, do tego symultanicznie w krajach z wysoką wyszczepialnością wśród dzieci, jak i w tych, w których szczepień nie stosowano.

A oto przykład z rodzimego podwórka. Zacytuję wypowiedź dyrektora Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie w trakcie posiedzenia Komisji Zdrowia Sejmu RP z dnia 15-01-2015:

prof. Kazimierz Roszkowski-Śliż – „I jeszcze kwestia szczepień, które oczywiście nie mają żadnego znaczenia ochronnego dla zapadalności () Dlatego że średni spadek zapadalności na gruźlicę w Polsce jest dokładnie taki sam jak we Francji, chociaż we Francji nie szczepi się w ogóle ()

Poseł Krystyna Kłosin (PO) – „Pan profesor był uprzejmy powiedzieć, że szczepienia nie mają żadnego wpływu na zapadalność. Czy pan profesor byłby uprzejmy rozwinąć tę myśl, bo ja cały czas żyłam w przekonaniu, że szczepienia są głównym czynnikiem ograniczającym zapadalność na chorobę, przeciwko której się szczepimy, a tu okazuje się, że tak nie jest (…)”

prof. Kazimierz Roszkowski-Śliż – „Przez długi okres były prowadzone badania nad skutecznością szczepionki, ale wątpliwości odnośnie do skuteczności szczepień przeciwprątkowych były od bardzo dawna. Są kraje w Europie Zachodniej, w których nigdy nie zostały wprowadzone szczepionki, dlatego że nigdy nie było dowodu na to, że szczepionki ochronne gruźlicy mają wpływ na zapadalność.

Polska w minionej epoce, w poprzednim systemie, należała do takich krajów jak Kazachstan, w którym były szczepienia u noworodków, potem były rewakcynacje w piątym roku, w siódmym roku, w dwunastym – do osiemnastego roku życia. Ten archaiczny system był utrzymywany do czasu, kiedy to zmodyfikowaliśmy na podstawie medycyny faktów, zgodnie z którą wiemy, że szczepionki nie mają żadnego wpływu na zapadalność i to również na zapadalność u dzieci. Dowód jest prosty. Mianowicie, jeżeli zbadamy tempo spadku zapadalności w krajach o najlepszych wskaźnikach epidemiologicznych i w Polsce, to tempo spadku jest dokładnie takie samo. Niezależnie od tego, że w tamtych krajach się nie szczepi, a w Polsce się szczepi, tempo spadku wynosi około 2,5% rocznie…”

Źródło: http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/biuletyn.xsp?skrnr=ZDR-172

 

Mit skuteczności szczepień nie jest wspierany nawet przez najzagorzalsze badania proszczepienne. Poza tym dane statystyczne jasno wskazują, że zapadalność, a przy tym śmiertelność dotycząca tzw. chorób zakaźnych zaczęła się obniżać na długo przed wprowadzeniem szczepień. Ospa była już rzadko spotykana, a epidemie zniknęły dziesiątki lat wcześniej, zanim WHO zdecydowała się przeprowadzić ostateczną kampanię „eradykacyjną”.

G11.2-UK-Deaths-1838-1978.png

 

G17.10-Leicester-Age-1838-1888.png

http://www.dissolvingillusions.com/graphs/

Należy przy tym dodać, że równocześnie obniżała się też zapadalność na choroby, na które nie wprowadzono szczepień, bądź nie były one rozpowszechnione.

Dobrze udokumentowany jest też fakt, iż największe epidemie występowały zawsze w najbardziej zaszczepionych populacjach, podczas gdy inne nieszczepione nie miały takich epidemii.

measles.gif

typhoidfever.gif

scarletfever.gif

Innym problemem jest proceder redefiniowania chorób równolegle z wprowadzeniem powszechnych szczepień przeciw danemu „zarazkowi”. Na ten przykład polio (choroba Heinego-Medina) nie zostało wykorzenione przez szczepienia.

Kryje się zwyczajnie za redefinicją i nowymi nazwami, takimi jak wirusowe lub aseptyczne zapalenie opon mózgowych. Zgodnie z jednym z wydań MMWR (Morbidity and Mortality Weekly Report) z 1997 r. w samych Stanach Zjednoczonych rejestruje się rocznie około 30.000 do 50.000 przypadków wirusowego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. To tam właśnie zniknęły wszystkie te 30.000 – 50.000 przypadków polio po wprowadzeniu masowych szczepień.

Trzeba też zdawać sobie sprawę, że polio jest chorobą wywoływaną przez człowieka, a te mocno nagłaśniane wybuchy epidemii w połowie XX w. są dziś fałszywie przedstawiane. Ich prawdziwą przyczyną były wzmożone szczepienia przeciw błonicy oraz inne szczepienia poprzedzające daną epidemię polio. Schorzenie takie ma nawet odpowiednią nazwę: polio sprowokowane.

Źródło: „Hepatitis B Vaccine: Helping or Hurting Public Health”, The Subcommittee on Criminal Justice, Drug Policy and Human Resources, 16.06.1999

http://www.thinktwice.com/Hep_Hear.pdf

Jak wspominał George Bernard Shaw: Podczas ostatniej znacznej epidemii na przełomie wieków byłem członkiem Komisji Zdrowia w London Borough Council i dowiedziałem się, jak wiarę w skuteczność szczepień podtrzymuje się za pomocą statystyk, poprzez diagnozowanie wszystkich uprzednio zaszczepionych przypadków (ospy) jako egzemę krostkową, ospę varioloid lub cokolwiek – z wyjątkiem ospy prawdziwej.

Natomiast w kwestii bezpieczeństwa należy zaznaczyć, że każde szczepienie wiąże się ze znacznym ryzykiem niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP), a także z wieloma przeciwwskazaniami, które mogą sprawiać, że dziecko będzie narażone na niebezpieczne powikłania. Jednak lekarze szczepią rutynowo, zazwyczaj bez ostrzeżenia rodziców o zagrożeniach i bez sprawdzenia, czy istnieje przeciwwskazanie do szczepienia dziecka. Mimo, że nie powinno się stosować szczepień bez ustalenia przeciwwskazań, to całe rzesze dzieci są rutynowo ustawiane w kolejce na zastrzyk w ramię bez przeprowadzenia wywiadu z rodzicami.

Pomimo, że znane są nam tysiące przypadków powikłań poszczepiennych (rzadko zgłaszanych przez lekarzy i wyjaśnianych), nikt nie zna długoterminowych konsekwencji wstrzykiwania obcych białek do organizmu dziecka. Jeszcze bardziej szokujące jest to, że nikt nie podejmuje żadnych usystematyzowanych wysiłków, aby się tego dowiedzieć.

Istnieje również rosnące podejrzenie, że masowe szczepienia przeciwko stosunkowo niegroźnym chorym dziecięcym mogą być odpowiedzialne za dramatyczny wzrost chorób autoimmunologicznych. Podobnie przedstawia się sprawa z popularyzowaną ostatnio tzw. szczepionką antyrakową, tj. przeciw HPV.

Jak czytamy w publikacji prestiżowego Nordic Cochrane Centre: „Możliwe poważne uszkodzenia neurologiczne obserwowane po szczepieniu przeciw HPV mogą być spowodowane reakcją autoimmunologiczną.”

nordic_cochrane_views_on_the_ombudsmans_decision_2_nov_2017

sheep5.jpg

Odporność stadna (tzw. herd immunity)

Sformułowanie „odporność stadna„ nieodparcie kojarzy mi się z bezrozumnym stadem owiec. Być może takim właśnie wyobrażeniem kierowali się pomysłodawcy tej koncepcji. Dzięki niej elita (pasterze) jest w stanie manipulować „stadem”.

Teoria „odporności stadnej” zakłada, że przedmiotem etyki nie jest pojedynczy człowiek, ale bliżej niezidentyfikowany organizm zbiorowy, tzw. „ciało ludu” i jego dobro, co wprost wywodzi się z etyki faszystowskich Niemiec.

Źródło: https://szczepienia.wybudzeni.com/odpornosc-stada/

Teoria ta stosowana jest dziś przez propagatorów szczepień jako skuteczne narzędzie promowania wysokiego poziomu wyszczepialności, celem zwiększenia „ochrony” przed „zarazkiem”.

Jednakże prawdziwym powodem używania tej koncepcji jest, po pierwsze, chęć uniknięcia sytuacji, w której będzie można pokazać wiele przykładów zdrowych, nieszczepionych dzieci.

Po drugie, medyczni biurokraci tłumacząc, że szczepienia zadziałają dopiero wtedy, gdy niemal każdy się zaszczepi, w rzeczywistości starają się ukryć fakt, że drogie programy szczepień zawodzą. Przecież choćby ze względu na różne przeciwwskazania nie da się zaszczepić 100% populacji. Z resztą, jak donoszą raporty, które możemy znaleźć m.in. w bibliotece PubMed, lokalne epidemie wybuchały pomimo (a może w wyniku?) pełnej zaszczepialności wśród danej społeczności.

Po trzecie, im więcej zaszczepionych, tym większe zyski dla koncernów farmaceutycznych, żyjących w swoistej symbiozie z medycznym aparatem biurokratycznym, dla którego też coś skapnie przy okazji do kieszeni.

Teoria “odporności stadnej” jest przykładem na to, że dzisiejsze tzw. nauki medyczne, a w szczególności nauka w zakresie biologii molekularnej oraz genetyki, stały się nauką bez dowodów.

W nauce tej nie ma miejsca na pojedyncze dowody, na weryfikacje pojedynczych hipotez. Brak dowodów na dane twierdzenie jest bez znaczenia. Teorie buduje się wprost poprzez połączenie hipotez na prawach logiki.

W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę czytelnika, jak niebezpieczną w swym założeniu jest koncepcja odporności stadnej. Może stać się ona w każdej chwili, o ile już nie jest, przykrywką dla totalitarnych zapędów władzy. Zmusza bowiem każdego z osobna do podporządkowania się idei wyższości dobra “stada” nad dobrem i wolnością jednostki. Jesteśmy wówczas skazani na dyktaturę biurokratów wspartych autorytetem niekontrolowanej (pseudo? -) nauki, która pozbawiona jest wszelkiej kontroli społecznej. Pisałem o tym w poniższym artykule przy okazji wydarzeń we Wrocławiu w 1963 r.:

https://pubmedinfo.wordpress.com/2016/04/14/akcja-vv-kolejna-zaraza-czy-mistyfikacja-i-prowokacja-wladz-kulisy-epidemii-ospy-prawdziwej-we-wroclawiu-w-1963-r-prawda-mity-niewygodne-fakty/

Ponadto, jeśli tzw. odporność po zaszczepieniu, co udowodniono, nie działa nawet wobec konkretnego immunizowanego osobnika https://pubmedinfo.wordpress.com/2015/12/25/nieskutecznosc-szczepien-i-procedur-przeciwtezcowych/ , to w jaki sposób przyjęcie przez niego szczepionki miałoby chronić całe “stado”?

Teorię odporności stadnej należy zatem uznać za paranaukowy bełkot, dzięki któremu władzę nad społeczeństwem sprawują międzynarodowe kartele farmaceutyczne za pomocą totalitarnego aparatu biurokratycznego.

 

2000px-Star_of_life2.svg.png

 

Kult szczepień w świątyni Kościoła Współczesnej Medycyny

Dlaczego pomimo tak oczywistych argumentów przemawiających przeciwko masowym szczepieniom, stały się one powszechną praktyką wspartą autorytetem nauki, a do tego usankcjonowaną przymusem urzędniczym?

Tu pojawia się dodatkowe pytanie: skoro szczepienia są takim skarbem, to dlaczego należy do nich przymuszać?

Odpowiedź jest następująca: szczepienia stały się centralnym dogmatem nowoczesnej medycyny, która nie jest w stanie przetrwać bez naszej wiary, ponieważ przestała być ona sztuką, a jednocześnie nie udało jej się sprostać kryteriom naukowym. Współczesna medycyna stała się mniej lub bardziej zakamuflowaną formą religii, która w kwestiach związanych choćby z immunizacją społeczeństwa wykorzystuje aparat ucisku celem dyscyplinowania wyznawców oraz nawracania niewiernych. Innymi słowy – inkwizytorzy zamienili sutannę na kitel.

Szpitale i przychodnie są świątyniami nowoczesnej medycyny.

Kiedy wchodzisz do świątyni każdej innej religii, stajesz przed obliczem bogów tej religii. Żadni bogowie nie pozwolą ci przyprowadzić konkurencyjnych bogów do ich domu, więc zostawiasz swoich starych bogów i wszystko, czego cię nauczyli, zanim przestąpisz próg ich świątyni. Ponieważ Kościół [Nowoczesnej Medycyny] postrzega wszystkie aspekty życia, które przyczyniają się do zdrowia jako konkurencyjnych bogów, musisz pozostawić swoją tożsamość, swoją rodzinę, swoją pewność siebie i swoją godność przed drzwiami tej świątyni. Dopiero po oczyszczeniu się z realnego życia możesz kwalifikować się do przyjęcia złowieszczych sakramentów Kościoła Śmierci.”

Robert S. Mendelsohn, MD – The Temples of Doom, Confessions of a Medical Heretic, 1991.

Jednym z owych sakramentów są właśnie szczepienia, które przyjęły charakter rytualnych obrzędów plemiennych, niczym obrzezanie.

Należy tutaj spojrzeć na ogólny wzorzec, według którego od wieków odnoszą sukces zorganizowane religie – ponieważ szczepienia zajmują tę samą platformę, wdrażając te same podstawowe strategie. Jeśli coś działa w sferze religijnej, może działać na świeckim gruncie, stymulując popędy i lęki zaprogramowanych ludzi.

Po pierwsze, odbywa się ceremonia namaszczenia – szczepienia, które przyznaje odbiorcy uprzywilejowany status i co najważniejsze, ochronę przed złem i niebezpieczeństwem.

Wodą święconą jest szczepionka. Odeprze ona wroga – zarazka, który jest szczególnie promowany w Najświętszym Kościele Medycyny. Całe zło pochodzi od zarazków. Zarazek jest przedstawiany jako diabeł. Jest źródłem lęku, będącego w jurysdykcji kapłana – lekarza, który wykonuje zastrzyk.

Tylko lekarz (i jego przełożeni, badacze) może ocenić efektywność świętej szczepionki. Kapłan (lekarz) jest obdarzony tą szczególną i tajemną wiedzą. Tylko on oferuje osobie przyjmującej sakrament immunitet od zła.

Ci, którzy twierdzą, że nie boją się zarazków, to negacjoniści, zdrajcy. Zaprzeczają istnieniu szatana. W ten sposób stali się agentami i sprzymierzeńcami szatana (zarazka), który stara się zamaskować swoją obecność we współczesnym świecie. Muszą zostać rozpoznani, kim naprawdę są i wyrzuceni z grona wyznawców.

– Tak więc nie zaszczepiłeś swojego małego synka? Cóż za nieodpowiedzialny rodzic! – Nie pozwólmy mu więcej bawić się z naszą błogosławioną i chronioną córką. Nosi znak szatana, który jest niezneutralizowanym zarazkiem. Poinformujemy innych sąsiadów i zgłosimy się do Świętej Inkwizycji (Sanepidu albo opieki społecznej). – Jesteś nieczysty!

Jeśli w publicznym miejscu Wasze niezaszczepione dziecko kichnie, kaszlnie lub wytrze nos, zademonstruje obecność szatana jako zarazka. Jesteście podejrzani o spotykanie się z innymi nieodpowiedzialnymi rodzicami – heretykami, którzy nie są szczepieni i hartują swój sprzeciw wobec Świętego Słowa (kalendarza szczepień). Co gorsza, wciąż kultywują swoje pogańskie rytuały, umawiając swoje dzieci na „ospa party”.

Najbardziej zapalczywi wojownicy Świętego Kościoła Medycyny, to tzw. blogerzy naukowi. Nie mając możliwości wejścia do stanu kapłańskiego (nigdy nie dostali się do uczelni medycznej), rzucają klątwę na nieszczepionych rodziców, aby osiągnąć miarę wartości w oczach swego Kościoła.

Poprzez niestrudzone wysiłki Kościoła oraz jego sojuszników (ustawodawców i urzędników), walka o ustanowienie Świętego Słowa (kalendarza szczepień) jako obowiązkowego prawa zyskuje na popularności.

Ostatnia uwaga ze strony hierarchów Kościoła Medycyny:

Niektórzy z odstępców argumentują, że jeśli chronione (zaszczepione) dziecko rzeczywiście uzyskało odporność, jego kontakt z niezaszczepionym dzieckiem nie powinien stanowić problemu. Kwestionują tym samym katechizm Kościoła oraz jego najświętszy dogmat, o odporności stadnej.

– Nie słuchaj tej logiki Belzebuba. Jest fałszywy, zwodniczy i zaprogramowany na oszukiwanie. To zarazek przemawia! On wplata swoją szatańską polemikę, szepcze przebiegłe sofizmaty do uszu niewinnych!

goldencalf1.jpg

 

Złoty Cielec

A wziąwszy je z ich rąk nakazał je przetopić i uczynić z tego posąg cielca ulany z metalu. I powiedzieli: «Izraelu, oto bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej». (Wj 32,4)

I rzeczywiście naukowcy stworzyli swojego złotego cielca i złożyli mu ofiarę, a ofiarami stały się całe rzesze okaleczonych i zabitych przez szczepienia. Poniższe fotografie przedstawiają przykłady powikłań po szczepieniach przeciwospowych.

 

 

ryc-1-a-b-ospa-400.jpg

ryc-1-c-d-ospa-300.jpg

Ryc.1. Fotografie dzieci z odczynami poszczepiennymi, zrobione w czasie ogłoszonej epidemii ospy we Wrocławiu w 1963r. (vaccinia inoculata, vaccinia generalisata) – archiwum własne prof. Zbigniewa Rudkowskiego z Kliniki Chorób Zakaźnych Wieku Dziecięcego Akademii Medycznej we Wrocławiu

goldencalf8.jpg

goldencalf7.jpg

Ryc.2. Powikłania po szczepieniach przeciwospowych: The Golden Calf – An Exposure of Vaccine Therapy, Charles W. Forward, London, 1933

I poszedł pierwszy,
i wylał swą czaszę na ziemię.
A wrzód złośliwy, bolesny, wystąpił na ludziach,
co mają znamię Bestii,
i na tych, co wielbią jej obraz. (Ap 16,2)

Dla racjonalnego umysłu wydaje się niewyobrażalne, że można pobrać fragment tkanki, pochodzący z owrzodzonych wymion krowy, a następnie kultywować hodowlę (tzw. wirusa ospy krowianki) w strupiejących ropniach na podbrzuszu cielęcia i że zaszczepienie tego materiału w ludzkim ciele nie wywoła katastrofalnych konsekwencji (tak właśnie z grubsza wyglądała produkcja szczepionek przeciw ospie).

Dzisiejszy kult szczepień bierze przecież swój początek w (tragicznej w skutkach) kampanii przeciwospowej, tj. inokulacją materiałem biologicznym, pochodzącym z krowich wymion.

A tak wyglądały „fabryki” tych szczepionek:

 

6211ggggg3.jpg

05-0277-F1.jpg

 

scientist-scraping-skin-of-a-calf-for-use-in-production-of-smallpox-vaccine.jpg

scientist-scraping-skin-of-calf-for-use-in-production-of-smallpox-vaccine.jpg

scientist-scraping-skin-of-calf-for-use-in-production-of-smallpox-vaccine_i-G-60-6046-MVBD100Z.jpg

C0075004-Cultivating_vaccinia_virus_on_calf-SPL.jpg

12.jpg

SS2492595.jpg

smallpox-vaccine-1883-granger.jpg

smallpox.jpg

Production-of-Vaccine1.jpg

Reklamy

(Nie)skuteczność szczepień i procedur przeciwtężcowych

broken-vaccine.jpgNie ma nic straszniejszego niż czynna ignorancja – Johann Wolfgang von Goethe

 

Za czynnik etiologiczny tężca uważa się bezwzględnie beztlenową bakterię Clostridium tetani (laseczka tężca), która namnaża się i produkuje egzotoksynę o charakterze neurotoksyny (tetanospazmina) w takich miejscach, jak np. nieoczyszczona rana, niedotleniona lub martwa tkanka, co oznacza, że drobnoustrój ten nie namnaża się w zdrowej tkance, przy dostępie do tlenu.
Szczególnie duże ryzyko występuje w przypadku ran miażdżonych, głębokich kłutych, postrzałowych, zawierających ciało obce, obficie zanieczyszczonych ziemią, odchodami lub śliną, odpadami rzeźniczymi, nieopatrzonych w ciągu 24 h ran u pacjentów we wstrząsie (niedokrwienie) oraz oparzeń lub odmrożeń.

W krajach rozwiniętych, śmierć zazwyczaj wynika z wtórnych powikłań poprzez przeprowadzenie intubacji, tracheotomii lub w wyniku innych czynników jatrogennych (pochodzących od personelu medycznego). Śmiertelność jest tam całkowicie zależna od jakości opieki medycznej, leczenia i żywienia w okresie zakażenia tężcem. Natomiast wtórne infekcje bakteryjne mogą stać się znacznie większym problemem, ponieważ wciąż praktykowane nadużywanie antybiotyków przez system medyczny coraz częściej doprowadza do rozwoju superbakterii.

Okazuje się, że antybiotyki nie mają żadnego wpływu na przebieg choroby tężcowej – ale mimo to używa się je. Nigdy też nie zostały przeprowadzone badania z randomizacją, z prostego powodu, iż lekarska profesja ma to do siebie, że gdy już uwierzy w daną procedurę, uważa randomizowane badania z nieszczepioną grupą kontrolną za nieetyczne (nota bene ta sama zasada odnosi się dziś do chemioterapii, antybiotykoterapii, terapii antywirusowej, itp.).

Natomiast nawet po uprzednim zaszczepieniu, bez dokładnego oczyszczenia i opatrzenia rany celem pozbycia się produktów gnilnych, będących medium dla przyszłego namnażania się beztlenowej laseczki tężca, nie da się w 100% uniknąć zakażenia. To samo tyczy się chronicznego niedotlenienia i martwicy tkanek, umożliwiającego rozwój tężca u cukrzyków.

Czy zatem upowszechnienie szczepień DTP (błonica, tężec, krztusiec) nie uśpiło naszej czujności w zapobieganiu zakażeniom poprzez zapewnienie podstawowej higieny przy opatrywaniu ran, bądź w trakcie interwencji chirurgicznych?

Osobliwością jest fakt, iż nie istnieją testy laboratoryjne na zakażenie tężcem, który diagnozowany jest wyłącznie na podstawie objawów. Lekarz może zlecić jedynie wykonanie dodatkowych badań celem wykluczenia zatrucia strychniną, którego objawy przypominają tężec. Inne schorzenia, jakie należy wykluczyć to: infekcje zębów, miejscowe infekcje, nowotwory, zapalenie mózgu i dystonia.

Dystonia może być wywołana przez leki, jak stemetil, stelazyna i chlorpromazyna. W takim przypadku, tężec (łac. tetanus) jest uważany za „pseudotetanus”. Benzatropine czy Diazepam są odtrutkami zalecanymi na objawy pseudo-tężca wywołanego lekami. Nasuwa się wobec tego pytanie: W jaki sposób leki działają na układ nerwowy, że wywołują objawy przypominające tężec?

Poniżej opisane są przykłady wystąpienia tężca pomimo uprzednich szczepień i odpowiedniego (wg oficjalnej doktryny) stężenia przeciwciał.

W niniejszej publikacji Berger i inni opublikowali w 1978 r. opis przypadków tężca, pomimo wcześniej istniejących przeciwciał przeciwtężcowych: http://jama.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=360968
Tutaj the British Medical Journal opisał w 1982r. inny przypadek zdiagnozowanego tężca u w pełni zaszczepionego żołnierza: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1500390/pdf/bmjcred00632-0025b.pdf
W 1986r. In 1986, Passen i inni opisali w raporcie medycznym przypadek 35-letniego pacjenta, który dostał podstawową serię szczepień przeciwtężcowych i dwie dawki przypominające na 8 i 4 lata przed wystąpieniem tężca. Stężenie przeciwciał u pacjenta przy przyjmowaniu na oddział szpitalny było 16 razy wyższe, niż domniemany poziom ochronny. Co zrobił szpital, gdy ten człowiek w końcu przeżył zakażenie? Zaaplikowali mu kolejne dawki szczepionki. Jeśli po otrzymaniu 5 dawek i mając poziom przeciwciał 16 razy wyższy, niż to konieczne, szczepionka nie działa, z pewnością większa ilość ukłuć pomoże! http://jama.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=403133
I tu pełna wersja: http://www.beyondconformity.co.nz/_literature_78171/Tetanus_Passen_86
W 1991r. Maselle i inni raportują, że u siedmiorga dzieci ze zdiagnozowanym tężcem klinicznym stwierdzono poziom przeciwciał 4 – 13 razy wyższy, niż zakładany minimalny poziom ochronny. Niektóre matki otrzymały wiele dawek przypominających w czasie ciąży z poziomami przeciwciał 100 – 400 razy wyższymi, niż domniemany poziom ochronny. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1878260
W 1992r.,Crone i inni raportowali 3 przypadki tężca u zaszczepionych pacjentów http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1565228
W artykule z 1993r. opisano przypadki tężca, w tym 5 przypadków u dzieci. Czworo z nich było w pełni zaszczepione. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8335151
W 1995 roku De Mores Pinto zgłosił tężec u noworodka, pomimo szczepienia i ochronnego stężenia przeciwciał. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7706800
W 1997 uogólniony tężec odnotowano u człowieka, który dostał podstawową serię szczepień i dwie dawki przypominające, mając stężenie przeciwciał przeciwtężcowych 100 razy większe, niż domniemany poziom ochronny. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9071251
W 1999r., Shimoni i inni szczegółowo opisali przypadek 34-letniego robotnika budowlanego w pełni zaszczepionego wraz dawkami przypominającymi. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10521202
W 2000r. Vinson przedstawił dane CDC wykazujące, że z 740 wymienionych przypadków tężca 53 przypadki dostały podstawową serię szczepień, a 22 otrzymało swoje dawki przypominające od 5 do 9 lat przed zakażeniem, a 2 z nich w ciągu 5 lat. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10657350
Po wybuchu w Wielkiej Brytanii w latach 2003-2004 „epidemii” tężca wśród zaszczepionych narkomanów, gdzie niektórzy byli zaszczepieni, a dwoje z nich otrzymało 5 dawek szczepionek. Zalecono, aby bez względu na to, czy zaszczepieni czy nie, otrzymali immunoglobulinę, ponieważ ich odżywianie i styl życia jest istotnym czynnikiem złapania tężca. http://webarchive.nationalarchives.gov.uk/20140714084352/http://www.hpa.org.uk/cdr/archives/2004/cdr0904.pdf
W latach 2005 – 2007 połowa przypadków tężca w Wielkiej Brytanii dotyczyła narkomanów (slajd 28). Należy zauważyć, że specjalnie pominięto tych, którzy zostali w pełni zaszczepieni …. http://194.74.226.162/web/HPAwebFile/HPAweb_C/1234169363321
W 2006r. Heydari i inni odnotowali tężec u zaszczepionego zdrowego dorosłego człowieka http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16982368
W 2007r. Beltra i inni opisali przypadek pacjenta z tężcem pomimo odpowiedniego stężenia przeciwciał ochronnych http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17269536
Powyższe publikacje, to tylko wybrane przykłady nieskuteczności szczepień przeciwtężcowych.
Inną ciekawą kwestią jest to, że jeśli spojrzeć na niektóre z badań serologicznych, w szczególności tych, przeprowadzonych w USA przez ostatnie lata, dość duży odsetek poprawnie zaszczepionych osób nie posiada rzekomo ochronnego poziomu przeciwciał – co oznacza, że wg przyjętej doktryny, która jest podstawą immunologii, u osób tych nigdy nie potwierdzono pamięci immunologicznej dla jakiejkolwiek choroby, nie wspominając już o chorobach, w których biorą udział toksyny, jak tężec.

Opisane wyżej przypadki świadczą o tym, iż szczepienie przeciwtężcowe nie gwarantuje odporności. Nie ustalono nawet w jaki sposób miałoby zapobiegać zachorowaniu. Co prawda uznaje się, że po zaszczepieniu tężec przebiega łagodniej ale przy braku odpowiednich badań kontrolnych są to jedynie domniemania. Pomimo, iż branża medyczna chwali się sukcesem w eradykacji tężca dzięki szczepieniom ochronnym, fakty niestety temu przeczą. Dowodem jest tężec u noworodków w krajach rozwiniętych, który zniknął całkowicie na długo przed pojawieniem się anty-toksyny i szczepionki. Zniknął dzięki heroicznej pracy ludzi takich, jak Florence Nightingale czy ignorowanych wielkich ludzi tamtych czasów, jak dr Ignaz Semmelweiss i Oliver Wendell Holmes, którzy surowo napominali swoich kolegów za niemycie rąk i niestosowanie zasad higieny w praktyce medycznej. http://www.beyondconformity.co.nz/resources/tetanus

Natomiast na groteskę zakrawa proceder fundowania szczepień przeciwtężcowych zamiast poprawy higieny w krajach Trzeciego Świata. Ale cóż, na higienie ciężko jest zarobić. Tężec u noworodków w środkowej Afryce jest związany m.in. z tamtejszymi rytuałami stosowanymi przez rodziców czy przez lokalne położne. Jedna z ciekawszych praktyk, to przykładanie do pępowiny noworodków wielbłądziego łajna albo kurzych czy kozich odchodów zmieszanych z olejem do gotowania lub nawet zużytym olejem silnikowym. http://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0079191