Zika to Ebola w wersji 2.0. Kolejny serial z gatunku virus-fiction wyprodukowany przez CDC i WHO

00052DSV4XAOJOT4-C116-F4.jpg

Małogłowie – wirus czyli komar

„Przenoszony przez komary wirus Zika powoduje małogłowie u dzieci”. Tę frazę przemieloną na różne sposoby powtarzają dziś jak mantrę wszystkie media.

Jak się okazuje, dotychczas nie udowodniono żadnego związku pomiędzy wirusem Zika, a małogłowiem. Nie zanotowano też dotąd ani jednego przypadku „małogłowia skojarzonego z Zika” poza Brazylią. W samej Brazylii, ze zgłoszonych przypadków do Ministerstwa Zdrowia wynika, że spośród 404 potwierdzonych przypadków małogłowia było 17 dzieci, u których stwierdzono w badaniach nosicielstwo wirusa Zika, a więc tylko 4,2% przypadków.
I tylko na podstawie tych danych epidemiologicznych kobiety są ostrzegane, aby nie zachodziły w ciążę przez co najmniej dwa lata! Jeśli już spodziewają się dziecka, niektóre organizacje zachęcają je, aby wypłynęły specjalną łodzią aborcyjną na pełne morze, gdzie mogą spokojnie usunąć ciążę bez obaw o to, że urodzi im się dziecko z wadą wrodzoną ( w wielu krajach Ameryki Południowej aborcja jest wciąż nielegalna). Brzmi to niczym okrutny żart i zakrawa na wstęp do eugeniki. Zwłaszcza, gdy równocześnie rządy tych krajów, pod wpływem feministek oraz „międzynarodowej opinii publicznej” łagodzą swoje stanowisko wobec aborcji i promują antykoncepcję – oczywiście oficjalnie po to, aby ustrzec się zakażenia, ale de facto chodzi o kontrolę urodzeń.

Tak więc łączenie małogłowia u noworodków z fantomem „wirusa Zika” to czysta spekulacja. Celowo piszę tu „fantomem”, ponieważ w naukowych publikacjach nie znalazłem żadnych prac przedstawiających izolację, oczyszczenie i charakteryzację tego wirusa. Wszystko co można znaleźć, to eseje i literatura wtórna. Tzw. „zakażenie” wykrywa się za pomocą PCR, bądź testów przeciwciał. Pytanie w oparciu o co ustalono, że znalezione RNA to RNA wirusa, a przeciwciała mają być specyficzne dla antygenu wirusowego Zika, skoro nie udowodniono istnienia tego wirusa?

Zika, tak jak Ebola, MERS, SARS itp. to przykłady na to, że w dzisiejszej nauce nikt już nie pyta o dowody.

121.jpg

Moja ocena? To kolejny para-medyczny terror z politycznym i ekonomicznym tłem, wywołany przez łowców epidemii pod komendą EIS (Epidemic Intelligence Service), należącej do agencji CDC (Centers for Disease Control and Prevention), którą raczej wypadałoby dziś nazwać „Centers for Disease Creation”. Natomiast małogłowie oraz inne degeneracje u noworodków mogą być, poza kampanią szczepień DTP wśród kobiet w ciąży, wywołane działalnością takich oto szaleńców w skafandrach kosmicznych, jak na poniższej fotografii, rozsiewających trujące insektycydy.

1c488371-b791-4843-9e83-041c917c423e.jpg

Who is WHO

WHO (Światowa Organizacja Zdrowia), jako międzynarodowa tuba propagandowa CDC, pełni w tym przedsięwzięciu bardzo ważną rolę pasa transmisyjnego dla wzniecania epidemicznej paniki w mediach, o czym mieliśmy już okazję przekonać się przy okazji tzw. świńskiej grypy, której przypadki notabene przestano rejestrować w USA, a na walkę z którą zaangażowano swego czasu ogromne nakłady i zakupiono całe magazyny nikomu nie potrzebnych szczepionek. Tak więc statystyki i zalecenia WHO możemy spokojnie umieścić w katalogu: „Baśnie z tysiąca i jednej nocy”.

Z kolei aktywni medialnie wakcynofile rozpoznali w Zika kolejną przerażającą epidemię zagrażającą całej populacji i nikt nie zadał sobie pytania, skąd wirus rzekomo wykryty 60 lat temu, z dnia na dzień stał się wirusem killerem o zasięgu ogólnoświatowym, wykrywanym jedynie przy pomocy testów wyprodukowanych przez zaprzyjaźnione firmy, które akurat zdążyły przygotować się na „epidemię” i poczynić zapasy. Oczywiście sympatyczny dr Paweł G., dyżurny epidemik nie związany żadnym konfliktem interesów, autorytatywnie obwieści w mediach nowe zagrożenie, przed którym uratuje nas jedynie masowy zaszczep nową (jeszcze nie odkrytą) szczepionką. Więc tym bardziej przerażone społeczeństwo będzie jej wyczekiwać zza horyzontu, niczym zbawienia. Przy okazji skłoni się wystraszone matki do zakupu innych  fakultatywnych szczepionek dla swoich pociech, a wszelkim szczepionkowym „wywrotowcom”, jak StopNop zamknie ostatecznie usta. I w ten sposób świetnie prosperujący biznes kręci się, niczym niezakłócony od dłuższego czasu.

virus-zika-2.jpg

Główny podejrzany

Do przenoszenia wirusa Zika „znaleziono” idealny środek transportu – komary, a zwłaszcza Aedes aegypti, które występują w strefie lasów równikowych. Ale jak to bywa w naukach medycznych „najnowsze badania pokazały, że” przenosić go może również Aedes albopictus – najbardziej inwazyjny gatunek komara na świecie. No i mamy gotowy scenariusz epidemii. Komary są już obwiniane o roznoszenie malarii w Afryce ale jakoś dziwnym trafem choroba ta nie wydostała się dotychczas poza obszary jej endemicznego występowania. Nie ma to jednak wpływu na toczoną od lat walkę z tymi owadami przy użyciu wszelkich arsenałów chemicznych, w tym zakazanego od dawna w Europie i USA wysoce szkodliwego DDT. W przypadku Zika wskazanie komara jako winnego roznoszenia (wirusa) mikrocefalii w Ameryce Łacińskiej będzie mieć ogromne ekonomiczne i zdrowotne konsekwencje. Producenci insektycydów mogą już zacierać ręce, bo zakładam, że sprzedaż w tym regionie świata poszybuje w górę. Do wybicia jest przecież tyle komarów i ich larw. Aż dziwię się, jak ludzkość jeszcze do dziś przetrwała bez koncernów chemicznych.

Hokus pokus – testy na obecność wirusa

W jaki sposób wykrywa się zakażenie Ziką? Uwspółcześnione algorytmy wykrywania wirusów mają z nauką niewiele wspólnego, służąc raczej sprzedaży patentów i testów, niż zdrowiu publicznemu. Otóż wykorzystuje się w tym celu testy, tj. pośrednie metody diagnostyczne, które począwszy od lat 80-ych XX w. stały się hitem sprzedaży i zalały rynek medyczny. Jest to m.in. RT-PCR, który skompromitował się już przy okazji wykrywania „obciążenia wirusowego” HIV. Problem w tym, że nie znam wzorca, opartego na eksperymencie, polegającym na izolacji, oczyszczeniu i charakteryzacji wirusa Zika, abym mógł porównać do niego wykryte tzw. „RNA wirusa” u pacjenta. W krajach Trzeciego Świata cała procedura diagnostyczna jest jeszcze bardziej uproszczona i kończy się najczęściej na mało wiarygodnych testach przeciwciał. Tak właśnie jest w przypadku wirusów HIV, Ebola i Zika. Jak już wspominałem w innych postach, w testach takich mamy często do czynienia z rozmaitymi reakcjami krzyżowymi, przez co niczego tak naprawdę nie wykazują.

Tzw. złote standardy odkrywania nowych patogenów, a następnie ich wykrywania ustalane są na zasadzie konsensusu przez wąskie grono naukowców, będących w jawnym konflikcie interesów i pod niezwykle silnym naciskiem lobby farmaceutycznego. Dlatego aby oczyścić atmosferę z pseudonaukowych procedur, służących jako maszynka do zarabiania pieniędzy przez właścicieli patentów oraz producentów testów, tak bardzo ważne są restrykcyjne metody naukowe i bezpośrednie metody izolacji wirusa, a więc wykrycie aktywnego patogenu, a nie sekwencji genetycznej, czyli nieaktywnego materiału genetycznego (tutaj RNA).

Obecność w próbkach RNA, które nazwano ad hoc „RNA Zika” może być czymś zupełnie normalnym i nie musi świadczyć o niczym.

Skąd się wziął Zika?

Swego czasu wymieniałem swoje poglądy z jednym z ekspertów z dziedziny mikrobiologii.  Napisał on następujące zdanie, które utkwiło mi w pamięci:

” [Wirusa Zika] odkryto w 1947, wyizolowano od ludzi w 1975, a jego genom zsekwencjonowano w roku 2006″

W takim razie – zapytałem go- co wykryto w 1947 r., skoro genom scharakteryzowano dopiero pół wieku później? I w jakiej pracy naukowej tę charakteryzację (opartą o rygorystyczne procedury izolacji i oczyszczenia wirusa) opisano?

Nie potrafił rzeczowo odpowiedzieć na te pytania.

Odpisał jedynie, że: cyt. „… stwierdzono objawy gorączkowe u makaków i rezusów [małp!?], których nie można było powiązać z żadnym znanym wówczas innym wirusem, (…) genom wirusa Zika zsekwencjonowano dopiero w 2006 r., ponieważ niestety rozwój biologii molekularnej nie był wystarczająco szybki”.

  No tak, jasne, małpy i ludzie…. Ale zaraz, czemu z góry zakładano związek pomiędzy objawami chorobowymi a jakimkolwiek wirusem? Idealnie zdaje się tutaj pasować sentencja Abrahama Maslowa: „Gdy twoim jedynym narzędziem jest młotek, wszystko zaczyna ci przypominać gwoździe”.

W kwestii sekwencji genomu wirusa Zika (GenBank GenBank: NC_012532.1) i pracy dotyczącej sekwencjonowania dostałem ten link:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17195954

Co z tego wszystkiego wynika? Tylko tyle, że w 1947 r. nie odkryto żadnego wirusa, a jedynie stwierdzono objawy u małp, na podstawie których powołano później do życia nową jednostkę chorobową, którą dziś próbuje się nieudolnie ekstrapolować na ludzi. Wirus zaś znajdował się jedynie w świadomości niektórych tzw. naukowców. Link przytoczony przez owego eksperta nie odpowiada kryterium pracy naukowej, przedstawiającej charakteryzację wirusa w oparciu o rygorystyczne procedury izolacji i oczyszczenia. Nie wiemy bowiem co właściwie zsekwencjonowano w laboratorium.

Odkrycie wirusa

Znalazłem też publikacje naukowe z 1952 r., które przedstawiały pierwsze eksperymenty związane z wirusem Zika.

Tu linki:

http://trstmh.oxfordjournals.org/content/46/5/509.full.pdf+html

http://trstmh.oxfordjournals.org/content/46/5/521.full.pdf+html

Cyt.

WSZYSTKIE wstrzyknięcia, o ile nie wskazano inaczej, wykonano przy użyciu filtru Seitza, 10% (w / v) zawiesiną przyrządzoną z mózgu myszy

„Surowicę wstrzyknięto do mózgu i dootrzewnowo. W grupach myszy oraz innej małpie – rezus 771 – podskórnie.”

Mózgi zemulgowano w kompletnej surowicy pochodzącej od nieuodpornionej na dengę małpy celem otrzymania 10% zawiesiny. Z tej surowicy wykonano serię 10-krotnego rozcieńczenia tej zawiesiny (…) Inokulację wykonano śródmózgowo do 7-dniowych myszy. Można zauważyć w tabeli III, że surowica odpornościowa Zika nie miała istotnego wpływu neutralizującego na 82-ty pasaż wirusa hawajskiej dengi.

Muszę przyznać, że ciekawie się robi. To „odkrycie” i „izolacja” wirusa jest mniej więcej w tym samym klimacie, co pseudonaukowe doświadczenia Pasteura (z wścieklizną) i Kocha (z wąglikiem), zupełnie nienaturalnie ingerujące w strukturę żywych organizmów. Bulion z martwych tkanek, wstrzyknięty do mózgu, dootrzewnowo albo pod skórę – bez względu na to, czy znajduje się w nim patogen czy nie – z pewnością wywoła reakcję organizmu zwierzęcia.

Problem w tym, że w latach 40 i 50 XX wieku nie była dostępna żadna naukowa metoda dla wykrywania wirusów. W ogóle koncepcja istnienia wirusa pojawiła się jeszcze w XIX w. w umyśle Pasteura (wirus z łac. jad, trucizna), po tym, jak okazało się, że w badanych tkankach u chorych nie znalazł on żadnych bakterii, co nie pasowało do przyjętej za pewnik teorii infekcji. Mikroskop elektronowy, który mógłby potwierdzić istnienie wirtualnych wówczas wirusów, skonstruowano dopiero pod koniec lat 30-tych XX w., a wprowadzono do użytku wiele lat po II wojnie światowej, tj. długo po śmierci Pasteura. Tak na marginesie ten francuski chemik i urzędnik państwowy podający się za naukowca przeprowadzał badania za pomocą wiwisekcji m.in. na psach (wścieklizna), które to badania okazały się być oszustwem naukowym. Możemy się tego dowiedzieć z biografii opartej na jego prywatnych zapiskach: „The Private Science of Louis Pasteur”, G.Geison http://press.princeton.edu/titles/5670.html

Reklamy

One thought on “Zika to Ebola w wersji 2.0. Kolejny serial z gatunku virus-fiction wyprodukowany przez CDC i WHO

  1. Wirus Zika jak i inne nowe wynalazki mogą być częścią elementu tworzenia iluzji i maskowania skutków skażeń środowiskowych.
    Pierwszą taką akcją był wirus polio i maskowanie wpływu węglowodorów chlorowanych.

    „Było wiadomo już przed 1945 rokiem, że ssaki magazynują DDT w tłuszczu i pojawia się w mleku. Z tą uprzednią wiedzą nie powinna dziwić ekspertów seria katastroficznych wydarzeń, które nastąpiły po najbardziej intensywnej kampanii zmasowanego trucia znanej historii ludzkości. Jednak daleko było do przyznania związku przyczynowego tak oczywistego, że w każdej innej dziedzinie biologii byłby natychmiast zaakceptowany. To co zrobiono to dosłownie rozwinięto cały aparat komunikacji zarówno laicki jak i naukowy poświęcony zaprzeczaniu, ukrywaniu, tłumieniu, zniekształcaniu i podejmowaniu prób przekształcania w swoje przeciwieństwo przytłaczającego dowodu. W tej kampanii nie zostały pominięte takie narzędzia jak pomówienia, oszczerstwa i bojkot gospodarczy… .”

    Światowa Organizacja Zdrowia kieruje zarówno stosowaniem DDT (w zwalczaniu komarów) jak i szczepieniem przeciwko polio na całym świecie.

    http://szczepienia.wybudzeni.com/2016/07/07/zwiazek-pestycydow-z-polio-krytyka-literatury/

    Polubione przez 1 osoba

Możliwość komentowania jest wyłączona.